Nowe wyzwanie

Witajcie,

Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu, jednak to dlatego, ze dużo się dzieje. Pomimo iż planowe prace trzeba wykonywać, to dodatkowo pojawiło się wyzwanie spowodowane otwarciem nowego sklepu z elektroniką, a konkretnie z systemami zabezpieczeń. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia naszej strony internetowej www.ipcontrol.pl oraz lokalnego salonu. O nowościach informujemy również na swoim fanpage na facebooku.

Wracając do tematu chciałbym Wam przedstawić nowe wyzwanie, któremu musimy sprostać do 15 maja br. Poniżej przedstawiam obecny stan mieszkania, które wydzieliliśmy z domu jednorodzinnego. Termin jest krótki, a pracy sporo. Oceńcie nasze szanse sami. Wiem, że EKIPA programu ze słoneczkiem robi taki remont w 5 dni. Jednak nasza ekipa jest tylko 3 osobowa, a ostatnio w zasadzie nawet tylko 2 osobowa, gdyż jedna ze stale pracujących osób obsługuje w w/w sklepie. Tak więc przed nami wolny weekend i śmiało można już stwierdzić, że zostało nam tylko 10 dni roboczych. Jak myślicie uda się? Ze swojej strony obiecuję częściej zamieszczać raport z postępu prac. Tak więc w zeszłym tygodniu zostały zamurowane otwory drzwiowe oraz powstał szkielet ścian działowych. Udało się również rozłożyć elektrykę.

 

 

 

Kolejna relacja ze zużycia gazu

Witajcie, jest 10 marca 2018r, temperatura na zewnątrz +11*C. Po prawie dwóch tygodniach mrozów średnio ok -15*C (bywało mniej niż -17*C) zawitała prawdziwa wiosna jeśli weźmiemy pod uwagę temperatury. Było ciężko, temperatura na moim kotle powędrowała w największe mrozy na 50*C. W domu na parterze w części mieszkalnej termometr wskazywał 22 – 23*C, jednak w sypialni przed podwyższeniem temperatury, termometr wskazywał 15*C. Po zmianie parametrów na kotle temperatura wróciła do wcześniej opisywanej pomiędzy 17-19*C. Ale przejdźmy do najważniejszego – czyli kosztów ogrzewania. Myślę, że obecny wpis może być już realnym zużyciem jakie można będzie przyjąć na kolejny okres grzewczy. Przypomnę, że gazem opalam dom o powierzchni 2 x 70m2 i dodatkowo piwnicę o powierzchni 70m2. Temperatura w piwnicy w mrozy nie zmieniła się aż tak bardzo spadła zaledwie do 16,5*C. W celu obliczeń zużycia wykonałem dzisiaj zdjęcie zegara na zbiorniku i pokazuje on pozostałą część gazu na poziomie 47,5%.Zbiornik przypomnę ma pojemność 6400l i jak wcześniej wspominałem zatankowany był do 85% (taki przepis). Koszt ogrzewania  domu gazem na dzień dzisiejszy to 3964,80zł po cenach obecnego tankowania. Dla przypomnienia dodam, że ogrzewany dom to Azalia IV, którego budowa opisana była na blogu „azalia„.

Jak obliczyłem kwotę?

Pierwsze tankowanie to 5400l według dowodu wydania i wskazań licznika 85% czyli 6400l * 85% daje 5440l. Opierając się na procentowym wskaźniku możemy stwierdzić że było 85%.

 

Obecnie w zbiorniku pozostało ok 47,5% co z 6400l stanowi 3040l, więc różnica pomiędzy stanem początkowym 5400l a stanem obecnym 3040l stanowi zużycie realne – czyli 2360l

Pierwsze tankowanie miałem po 1,29 czyli licząc po tej cenie zużyłem gazu za 3044,40zł, a licząc po cenie po której jestem w stanie zatankować zbiornik obecnie czyli 1,68zł to koszt, który poniosłem to 3964,80zł

Czy to dużo? Myślę, że nie! Dom opalam gazem od 10.09.2017r i ogrzewam również wodę użytkową. Przypomnę, że mam do ogrzania 2 x 70m2 oraz piwnicę o tej samej powierzchni, która jest otwarta na dom. Dom ogrzewany jest 24h gdyż cały czas przebywa w nim żona wraz z dziećmi.

Proszę o komentarze, napiszcie o swoich kosztach i paliwach jakie stosujecie, czy prowadzicie jakieś statystyki?

O czym musimy wiedzieć jako właściciel budynku lub mieszania

Witajcie, ostatnio jestem słuchaczem wykładów przygotowujących przyszłych zarządców nieruchomości i myślę, że warto napisać o pewnych obowiązkach jakie spoczywają na osobach posiadających mieszkania lub domy na własność. Zwykle budując dom lub nabywając nieruchomość mamy wrażenie, że wszystkie formalności związane z inicjatywą nabycia kończy nasze starania i obowiązki z tym związane. Nic bardziej mylnego. Ustawodawca zobowiązał nas – właścicieli lub zarządców do pewnych zachowań i czynności, które mają na celu utrzymanie naszej nieruchomości w należytym stanie w taki sposób by nie dopuścić do nadmiernego pogorszenia właściwości użytkowych i sprawności technicznej obiektu. Wszystkie te obowiązki są zawarte w przepisach ustawy Prawo budowlane (ustawa z 7 lipca 1994r – Prawo budowlane Dz.U. z 2013r poz. 1409 z późniejszymi zmianami). Zanim jednak przejdę do opisania co i kiedy należy kontrolować, napiszę kto może to egzekwować i jakie sankcje nam grożą w przypadku niedopełnienia tych obowiązków.
Do przeprowadzania kontroli w zakresie przestrzegania przepisów prawa budowlanego (również w budynkach jednorodzinnych) uprawnione są organy nadzoru budowlanego (na podstawie art 84 ustawy Prawo budowlane). Taka kontrola zwykle nie odbywa się bez przyczyny. Często związana jest z tak zwanym donosem życzliwego sąsiada lub może być spowodowana  zdarzeniem losowym np. wypadkiem, który w efekcie doprowadzi do takiej kontroli. W przypadku kiedy nie mamy dokumentów – protokołów  kontroli organ może  nałożyć na nas mandat w wysokości do 500zł za ich brak. Jeśli  kontrola wykazuje nieprawidłowości i nie spełnimy zaleceń pokontrolnych, to takie nasze zachowanie może skutkować mandatem od 500 do 5000zł, w tym konkretnym przypadku sąd na wniosek organu może wymierzyć nawet karę ograniczenia wolności. To są przesłanki prawne, ale myślę, że takie przeglądy mogą wpłynąć na poziom naszego bezpieczeństwa i zachowanie naszego majątku w dobrym stanie technicznym co bezpośrednio przełoży się w przyszłości na wartość naszej nieruchomości. Pewnie pojawią się tutaj komentarze, że przeglądy są kosztowne i nikt tego tak naprawdę nie wykonuje więc dlaczego my to mamy wykonywać. Przyznać muszę, że sam nie jestem ideałem w tym zakresie, jednak świadomość społeczna stale rośnie, znamy coraz więcej przepisów i sami niejednokrotnie z tych przepisów korzystamy by zdobyć korzystne dla siebie decyzje lub rozwiązania. Pamiętajmy, aby coś dostać musimy dać coś w zamian. Przykład jest dość prosty, większość z nas ubezpiecza swoje budynki czy mieszkania lecz mało kto wie, że zapisy w ogólnych warunkach ubezpieczenia zobowiązują nas do przestrzegania właśnie prawa budowlanego w tym zakresie. Sam byłem już dwa razy świadkiem jak w przypadku pożaru ubezpieczonego budynku, ubezpieczyciel przy likwidacji szkody już na samym początku poprosił o protokół przeglądu kominiarskiego oraz elektrycznego. Pamiętajmy więc, że takie rzeczy jak pożar, zalanie czy inne szkody się zdarzają, a brak spełnienia warunków ubezpieczenia skutkuje brakiem wypłaty odszkodowania, a co za tym idzie nasze pieniądze, które płacimy w formie składek na to ubezpieczenie są niczym innym jak wyrzuceniem pieniędzy w błoto.
Przejdźmy zatem do naszych obowiązków. Obowiązkiem właściciela lub zarządcy budynku jest zapewnienie nośności i stateczności konstrukcji, bezpieczeństwa pożarowego, odpowiednich warunków higienicznych i zdrowotnych oraz oszczędności energii i odpowiedniej izolacyjności cieplnej. Brzmi książkowo – i co dalej? Wszystkie te warunki są zwykle spełnione na etapie projektu a w naszym zakresie jest jedynie utrzymanie stanu określonego w dokumentacji projektowej. Zatem jedyne co musimy ( albo aż musimy) to utrzymywanie budynku w dobrym stanie poprzez usuwanie awarii i wykonywanie bieżących napraw oraz zlecanie kontroli według terminów przewidzianych prawem.

Ustawa przewiduje czynności które wykonujemy dwa razy w roku (art. 62 ust 1, pkt.3), corocznie (art. 62 ust 1, pkt.1)oraz co pięć lat (art. 62 ust 1, pkt.2).
Tak więc co najmniej raz w roku sprawdzeniu podlegają:
– elementy budynku, budowli i instalacje narażone na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania obiektu,
– instalacje i urządzenia służące ochronie środowiska,
– instalacje gazowe oraz przewody kominowe (dymowe, spalinowe i wentylacyjne)

Kontroli co najmniej dwa razy w roku podlegają, w terminach do 31 maja oraz do 30 listopada, budynki o powierzchni zabudowy przekraczającej 2000 m 2 oraz inne obiekty budowlane o powierzchni dachu przekraczającej 1000 m 2 w takim samym zakresie jak kontrola roczna. Dodatkowo osoba dokonująca kontroli jest obowiązana bezzwłocznie pisemnie zawiadomić organ nadzoru budowlanego o przeprowadzeniu takiej kontroli.

Kontroli co najmniej raz na 5 lat, polegającej na sprawdzeniu stanu technicznego i przydatności do użytkowania obiektu budowlanego, estetyki obiektu budowlanego oraz jego otoczenia; kontrolą tą powinno być objęte również badanie instalacji elektrycznej i piorunochronnej w zakresie stanu sprawności połączeń, osprzętu, zabezpieczeń i środków ochrony od porażeń, oporności izolacji przewodów oraz uziemień instalacji i aparatów.
W przypadku budynku jednorodzinnego zwolnieni jesteśmy jedynie z corocznego przeglądu elementów budynku, budowli i instalacji narażonych na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania obiektu, (art. 62 ust. 2)
Kto zatem może przeprowadzać takie kontrole? Ustawodawca w tym zakresie również wskazuje te osoby w ustawie. Wszelkie kontrole, o których mowa powyżej muszą przeprowadzać osoby z uprawnieniami budowlanymi w odpowiedniej specjalności (architektonicznej, konstrukcyjno-budowlanej, instalacyjnej) jednak mogą to być uprawnienia do projektowania, jak i do kierowania robotami budowlanymi. Od powyższej zasady są dwa wyjątki: Instalacje elektryczne, piorunochronne i gazowe mogą też sprawdzać osoby posiadające kwalifikacje zawodowe wymagane przy wykonywaniu dozoru nad eksploatacją urządzeń, instalacji oraz sieci energetycznych i gazowych. Przewody dymowe natomiast oraz grawitacyjne przewody spalinowe i wentylacyjne mogą również kontrolować osoby mające kwalifikacje mistrza w rzemiośle kominiarskim. Jednak kontrolę przewodów kominowych, w których ciąg jest wymuszony pracą urządzeń mechanicznych, mogą przeprowadzać jedynie osoby z uprawnieniami budowlanymi.
Zastanawiam się tutaj jak traktować wszystkie nowe kotły gazowe kondensacyjne, kotły na paliwa stałe z wymuszonym obiegiem, czy w tym zakresie kominiarze nie mogą ich kontrolować? Fajnie by było gdyby wypowiedział się w tym zakresie jakiś kominiarz.
Poniżej  wyciąg z ustawy Prawo budowlane w zakresie osób spełniających kryteria kontrolerów
4. Kontrole, o których mowa w ust. 1, z zastrzeżeniem ust. 5 – 6a, przeprowadzają osoby posiadające uprawnienia budowlane w odpowiedniej specjalności.
5. Kontrole stanu technicznego instalacji elektrycznych, piorunochronnych i gazowych, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. c i pkt 2, mogą przeprowadzać osoby posiadające kwalifikacje wymagane przy wykonywaniu dozoru nad eksploatacją urządzeń, instalacji oraz sieci energetycznych i gazowych.
6. Kontrolę stanu technicznego przewodów kominowych, o której mowa w ust. 1 pkt 1 lit. c, powinny przeprowadzać:
1) osoby posiadające kwalifikacje mistrza w rzemiośle kominiarskim – w odniesieniu do przewodów dymowych oraz grawitacyjnych przewodów spalinowych i wentylacyjnych;
2) osoby posiadające uprawnienia budowlane odpowiedniej specjalności – w odniesieniu do przewodów kominowych, o których mowa w pkt 1, oraz do kominów przemysłowych, kominów wolno stojących oraz kominów lub przewodów kominowych, w których ciąg kominowy jest wymuszony pracą urządzeń mechanicznych.

Kontrolę stanu technicznego i stanu bezpieczeństwa budowli piętrzących mogą przeprowadzać także upoważnieni pracownicy państwowej służby do spraw bezpieczeństwa budowli piętrzących.

7. Szczegółowy zakres kontroli niektórych budowli oraz obowiązek przeprowadzania ich częściej, niż zostało to ustalone w ust. 1, może być określony w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 7 ust. 3 pkt 2
Poniżej przedstawiam przykładowe świadectwo zawodowe elektryka w zakresie dozoru nad eksploatacją, osoby zainteresowane usługami elektrycznymi oraz przeglądami elektrycznymi zapraszam do kontaktu ze mną tel. 669685683, działam na terenie woj. śląskiego w powiatach lublinieckim i tarnogórskim.

Mieszkanie od zakupu do oddania cz.2

Witajcie, niestety terminy wpisów kolejny raz opóźnione, pogoda nie tylko nie dopisuje jeśli chodzi o prace budowlane to jeszcze sezon chorobowy rozwinął się w pełni. Przejdźmy jednak do rzeczy. Mieszkanie o którym pisałem wcześniej prawie gotowe. Prawie – bo brakuje jeszcze kilku detali. Trzeba umyć okna zamontować ubikację i kilka listew przypodłogowych, dodać silikony w łazience i będzie „miodzio”. Zobaczcie sami:

Efekt cieszy oko, jednak łatwo nie było. Po uzupełnieniu płyt na sufitach przyszedł czas na uzupełnienie ubytków w ścianach, trzeba było również uzupełnić ubytki tynku po bruzdach na przewody, gdyż cała instalacja elektryczna została wykonana od nowa. Kolejny etap to pierwsze gipsowanie. W miejscach osłabionego tynku wstawiona została siatka zbrojeniowa aby nie było niespodzianek z pęknięciami. Następnie wstawianie ościeżnic i kolejne gipsowanie. Temperatura nie dopisuje więc stosujemy sprawdzone sposoby na osuszanie. Tak! Mamy coś w rodzaju osuszacza, w tym celu wykorzystujemy klimatyzator wewnętrzny, przenośny z funkcją osuszania – bardzo dobry patent. Urządzenie za jedną noc jest w stanie zebrać z pomieszczenia ok 10 – 12 litrów wody. Tutaj prezentuję krótkie filmy z mieszkania i efekt osuszania z dnia następnego. Efekt osuszania tym lepszy jest kiedy większa jest różnica temperatur, więc w pomieszczeniu musi być ciepło.

a oto efekt osuszania:

Po osuszaniu przyszedł czas na położenie gładzi, potem szlifowanie – tutaj też w ruch idzie maszyna czyli żyrafa do gipsu.

Teraz już z górki, przyszedł czas na coraz bardziej czyste prace – mianowicie gruntowanie i malowanie. To mieszkanie malowaliśmy standardowo wałkiem ale zaprezentuję tutaj film z malowania natryskowego. Dla porównania dodam tylko, że agregatem na pierwszy raz mieszkanie maluje się ok godziny, a wałkiem sami wiecie. Jedynym ograniczeniem w przypadku agregatu to trzeba wszystko okleić i niestety czekać pomiędzy kolejnymi warstwami.

Po malowaniu – robimy podłogi. Tutaj standard, kładziemy panele, fajne i niedrogie. Oczywiście krótki filmik nie zaszkodzi 🙂

Teraz to już tylko kosmetyka, obowiązki można już podzielić między siebie i pracować całą ekipą (3 osoby), jeden z kolegów zajmuje się łazienką – płytki, pozostali zakładają listwy i montujemy również grzejniki, kociołek i wszystkie inne detale. Okazuje się że trzeba podciąć też drzwi, dokupić kilka rzeczy do centralnego ogrzewania – jak zwykle nic nie idzie zgodnie z planem. Czasem pojawiają się nerwowe sytuacje. Jednak jak wiadomo po burzy przychodzi słońce więc i atmosfera się poprawia. Kolejno przyszedł czas na kabinę prysznicową tutaj wybór padł na promocję z Leroymerlin – cena 399zł i pojawia się problem – szyby kabiny są zbyt wysokie by zmieścić się w dostarczonych profilach. Co teraz?! Po kilkudziesięciu minutach i ubrudzonych ścianach w związku z kilkukrotnym pasowaniem, szyby zostały zamontowane. Szyby weszły trochę zbyt ciasno – trudno taka przypadłość tanich rzeczy! Ostatecznie kabina miała kilka niedociągnięć, lecz nie jest to pierwsza kabina z „niespodzianką” więc idziemy na przód. Efekt jest taki, że pomimo iż piątek i wypadało by skończyć wcześniej to jeszcze został do zamontowania telewizor, trochę trzeba posprzątać i pozostałe prace „kosmetyczne” wykonamy w poniedziałek. Można jednak powiedzieć, że mieszkanie ma już swój efekt. Woda w kuchni leci, ciepła i zimna, grzejniki osiągnęły temperaturę 57*C więc wpis na blogu wieczorem można umieścić. Pozdrawiam Wszystkich czytających oraz dziękuję Wszystkim którzy przyczynili się do tego dzieła.

Montaż okien – słów kilka

Okna, okna, okienka mnóstwo informacji o nich wszędzie, reklam a ile to wszystko jest warte. Sam szczerze powiedziawszy nie wiem, biznes okienny kwitnie, ale co wybrać? Wybierając 8 lat temu okna do swojego domu kierowałem się głównie ceną. Podjęliśmy wtedy decyzję, że wybieramy najtańszą ofertę i tak też się stało. Firma założyła nam okna i byliśmy szczęśliwi, że już są i kolejny etap budowy mamy za sobą i zbliżamy się do upragnionej wprowadzki. Potem przyszedł czas na tynki i na ocieplenie zewnętrzne. Szczerze powiedziawszy nie dopilnowałem żadnego z tych etapów – dlaczego? Bo nie miałem żadnej wiedzy na ten temat. Zastanawiam się dzisiaj czy aby wyciągnęliśmy wszystkie kliny z pod okien. Zastanawiam się teraz, kiedy kolejny raz w swojej inwestycji montujemy okna. Tym razem sami, swoją stałą ekipą. Teraz wiem, że montaż przez firmę kompletnie nie jest opłacalny. Powiem więcej to nie tylko kwestia pieniędzy, nikt za Ciebie – inwestorze nie dopilnuje tak wszystkiego jak Ty sam. Wracając do tematu, biorąc pod uwagę inwestycję też kierowałem się ceną, ale dokonałem pewnych założeń, ona miały być bez rolet z U – max 0,6, czyli trzy szybowe. Otrzymałem najtańszą z pośród 5 ofert i złożyłem zamówienie. Czas oczekiwania ok 4 tygodni, ona przyszły po ponad 2 tygodniach. Czyli SUPER. Między czasie czytałem o tak zwanym ciepłym montażu i warto tutaj napisać, że ciepły montaż to taki, w którym okna montuje się w warstwie izolacji, ale jest jeszcze jeden sposób, który czasem też jest tak potocznie zwany – to montaż warstwowy. Montaż warstwowy polega na dodatkowym montażu taśm paroszczelnych i paroprzepuszczalnych. Dotychczas traktowałem to tylko jako „marketing”, ale uwaga znalazłem argumenty, które przemawiają „za”! Po co stosuje się taśmy, a no po to by pianka, którą wypełniamy lukę pomiędzy oknem a otworem w ścianie nie ulegała zawilgoceniu. Wyobraźmy sobie że do pianki wniknęła woda, woda w niskiej temperaturze zamarzła i powoduje mostek a nawet przemarzanie. Taśma stosowana do tego typu montażu umożliwia dyfuzję pary wodnej. Pamiętajcie, że tylko sucha pianka ma 100% swoich właściwości, izoluje akustycznie termicznie i trzyma jak należy. Nawet przepisy w tym zakresie zalecają szczelny montaż: „połączenie okien z ościeżami należy projektować i wykonywać pod kątem osiągnięcia ich całkowitej szczelności na przenikanie powietrza” (Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 6 listopada 2008 r.). Więc zachęcam wszystkich do zakupu takich taśm i stosowania montażu warstwowego. Poniżej prezentuję film, jak wykonaliśmy taki montaż po raz pierwszy – myślę, że nic trudnego, zobaczcie sami:

a oto efekt końcowy:

Mieszkanie od zakupu do oddania cz.1

Witajcie, jak obiecałem to tym razem udało się zamieścić kolejny wpis po niecałym tygodniu. Pomimo że jest zima to w budowlance jest nawał pracy. Obecnie mamy rozpoczęte dwie inwestycje.

Jedna to mieszkanie 28m2, niewielka kawalerka w starej kamienicy. Kamienica została częściowo odnowiona tzn. wykonano ocieplenie i tym samym elewację co znacznie poprawiło wygląd budynku. W budynku jest 9 małych mieszkań. Małych bo zwykle mają od 25 do 34m2. Żadne z mieszkań nie miało swojej łazienki, a jedyna ubikacja (wspólna) jest zlokalizowana na parterze. Mieszkanie gdzie przeprowadzamy obecnie remont również nie posiada łazienki. 

 

 

 

 

Na mieszkanie składają się dwa pomieszczenia jedno to tak zwana kuchnia, drugie to pokój. Kuchnia wyposażona jest w bieżącą wodę oraz piec kuchenny na węgiel. W pokoju piec kaflowy. Na pierwszy rzut oka to beznadzieja!  Mając jednak już kilka remontów na koncie od razu zauważyłem w tym mieszkaniu potencjał.

Jest plan więc działamy!

Trzeba wydzielić łazienkę oraz wykonać instalacje. Przystępujemy więc do działania i od razu problem. Pani która posiada piwnicę, z której można podłączyć kanalizację nie daje zgody na wejście. Trzeba podjąć decyzję co robimy. Najlepiej kupić młynek i odprowadzać ścieki do istniejącej kanalizacji fi 50. Między czasie odbywa się zebranie wspólnoty i jeden z sąsiadów ma tak zwane „wejście do sąsiadki” i Pani się zgadza.

Zrywamy podłogi. Pod podłogą mamy ok 30cm miejsca więc całe instalacje będzie można tam ułożyć. Prace trwają ok 3 dni – niestety do EKIPY POLSATU w dalszym ciągu nam trochę brakuje. Po instalacjach ponowny montaż podłogi, między czasie wykonujemy instalację elektryczną i podwieszamy sufity.  Z uwagi na blokadę ze strony konserwatora zabytków i związane z tym konsekwencje czyli brak możliwości ocieplenia frontowej ściany, kładziemy ocieplenie od wewnątrz wełną mineralną grubości 5cm. Podczas prac wybieram źródło ogrzewania, wybór pada na ogrzewanie elektryczne lecz przygotowujemy całą instalację c.o. w taki sposób by można kocioł zastąpić gazem lub innym paliwem, a obecnie zasilane będzie z kotła elektrycznego. Dlaczego kocioł elektryczny?

  • kocioł elektryczny nie jest drogi ok 3000zł,
  • nie wymaga dostosowania się do jakichkolwiek norm za wyjątkiem instalacji elektrycznej którą i tak wymieniamy ( w tym przypadku wymagany jest przekrój przewodu (3x 2,5mm),
  • nie potrzebujemy komina,
  • nie wymagany jest nawiew, który w mieszkaniu dodatkowo powoduje straty ciepła,
  • można go zainstalować w dowolnym miejscu,
  • koszt ogrzewania przy tak małym mieszkaniu w taryfie dwustrefowej nie powinien przekroczyć 150zł/mc zimowy (jak podają niektóre portale już od lutego mają być zapowiadane przez rząd taryfy anty-smog a koszt kilowata ma oscylować w granicach 0,17zł/kWh) ,
  • nie trzeba nosić opału, czyścić kominów i malować co dwa lata.Obecnie mamy wydzieloną łazienkę oraz zapłytowany sufit  i rozłożone wszystkie instalacje (minęło 5 dni). Myślę, że wynik prac dobry – wiadomo do POLSATU brakuje nam całe dwa tygodnie 🙂 (porównanie z ekipą z programu Nasz Nowy Dom).

    Niebawem druga część sprawozdania z tego remontu.

Kolejna relacja ze zużycia gazu

Witajcie, u mnie się dzieje dlatego niestety nie mam czasu pisać za co Was przepraszam. Mam nadzieję, że nadgonię zaległości. Dzisiaj krótki wpis na temat zużycia gazu. Myślę, że osoby zainteresowane instalacją gazu płynnego czekają z niecierpliwością na kolejne relacje, które wcześniej tutaj obiecałem.

Stan zużycia gazu prezentuję na zdjęciu, z którego odczytać można że w butli pozostało ok 57,5% zbiornika. Zbiornik ma pojemność 6400l i jak wcześniej wspominałem zatankowany był do 85% (taki przepis). Obecny koszt ogrzewania mojego domu gazem to ok 2900zł po cenach obecnego tankowania. Dla przypomnienia dodam, że ogrzewany dom to Azalia IV, którego budowa opisana była na blogu „azalia„.

Jak obliczyłem kwotę?

Pierwsze tankowanie to 5400l według dowodu wydania i wskazań licznika 85% czyli 6400l * 85% daje 5440l. Myślę że opierając się na procentowym wskaźniku możemy stwierdzić że było 85%.

 

Obecnie w zbiorniku pozostało ok 57,5% co z 6400l stanowi 3680l, więc różnica pomiędzy stanem początkowym 5400l a stanem obecnym 3680l stanowi zużycie realne – czyli 1720l

Pierwsze tankowanie miałem po 1,29 czyli licząc po tej cenie zużyłem gazu za 2167,20zł, a licząc po cenie po której jestem w stanie zatankować zbiornik czyli 1,68zł to koszt, który poniosłem to 2889,60zł

Czy to dużo? Myślę, że nie! Dom opalam gazem od 10.09.2017r i ogrzewam również wodę użytkową. Dodam, że mam do ogrzania 2 x 70m2 oraz piwnicę o tej samej powierzchni, która jest otwarta na dom. Temperatura w domu to 22+ *C, Temperatura w piwnicy to ok 17-18*C, Temperatura w sypialni 18-19*C. Dom ogrzewany jest 24h gdyż cały czas przebywa w nim żona wraz z dziećmi.

Proszę o komentarze, jakie macie Wy doświadczenia i ewentualne uwagi.

Czym ogrzewać dom gaz czy ekogroszek

Witajcie w NOWYM ROKU 2018!

Wszystkim życzę wszystkiego dobrego ale przede wszystkim zdrowia.

Dzisiaj chciałbym podyskutować z Wami o opalaniu domu. Temat dzisiejszy to „Czym ogrzewać dom gaz czy ekogroszek”? Obiecałem, że temat przybliżę po okresie zimowym, ale ostatecznie stwierdziłem, że warto go poruszyć już teraz. Dla zaspokojenia ciekawości niektórych czytelników dodam, że obecnie moja firma obsługuje kilka budynków gdzie mamy różne rodzaje paliwa, a mam doświadczenie i z takimi, które dotychczas ogrzewane były ekogroszkiem a obecnie zainstalowany jest kocioł na gaz (płynny – taki z butli). Zanim dojdziemy do wartości, kosztów ogrzewania i innych danych mających wpływ na decyzję co jest lepsze to warto opisać sytuację kiedy to w naszej miejscowości nie ma możliwości podpięcia się pod gazociąg. Życie nauczyło mnie, że nie ma sytuacji bez wyjścia, jeśli chcesz gaz to możesz go mieć! Więc pierwszym moim krokiem było rozeznanie się w temacie gazu płynnego z tak zwanej butli. Obiekt jakim jest butla nie jest ozdobą na działce. Szybko jednak Was uspokoję i oznajmię, że zbiornik można wkopać i to bez większych problemów. Dobrze jest (w mojej ocenie) znaleźć firmę dystrybutora, który wynajmie nam zbiornik i dodatkowo obsłuży całą inwestycję. Ja takie firmy brałem dwie pod uwagę, ale z uwagi że nie sponsoruję nikogo nie będę podawał publicznie ich nazw (zainteresowanych proszę o kontakt meilowy). Wybór firmy poprzedziłem analizą wszystkich kosztów dotyczących instalacji i przystąpiłem do podpisania umowy. Przyjechał przedstawiciel, oczywiście pytałem o zużycie na metr kwadratowy ale uważam że nie ma to większego sensu bo każdy chce sprzedać i tak „pokoloruje” aby przystąpić do umowy. W każdej firmie jest kilka wariantów i UWAGA nie każdy tani wariant jest najtańszy w użytkowaniu. Wyjaśniając przytoczę swój przykład w którym wybrałem umowę na czas nieokreślony w zasadzie bez żadnych dodatkowych warunków jednak z opłatą za samą instalację, której koszt w przypadku mojego zbiornika 6400l wyniósł 3800zł i firma rozłożyła mi go na 12 rat bez oprocentowania, po mojej stronie pozostała koparka ok 300zł oraz projekt, który wykonałem w lokalnej firmie za 900zł wraz z wszystkimi formalnościami. Po wykonaniu wszystkich prac, oddaniu tego etapu budowy (instalacja gazowa podlega pozwoleniu na budowę), możemy zamówić gaz. Pierwsze tankowanie to cena zwykle od 1 do 1,09zł netto za litr. Właśnie dlatego warto zatankować zbiornik do pełna. Zbiornik zatankowany. Pozostaje kotłownia, którą wykonujemy wraz z poprzednim etapem budowy i warto właśnie zrobić projekt jeden – dla zaoszczędzenia pieniędzy. Cała instalacja to zwykle metr lub kilka metrów rury miedzianej podłączonej do kotła. Kocioł również warto kupić samemu. Kilka razy kupowałem już kotły i oczywiście dla siebie do domu wybrałem z tak zwanej wyższej półki płacąc za niego ok 1300zł więcej. Mogę teraz śmiało napisać, że nie warto. Kolejnym razem kupiłbym tańszy polski kocioł gdyż nie zauważam różnicy na plus dla swojego (droższego) kotła. Przy wyborze miejsca na kotłownię na gaz płynny musimy pamiętać, że jest to gaz cięższy od powietrza i nie można instalować go w pomieszczeniach poniżej gruntu – tzn w piwnicach i innych zagłębieniach. Gaz ziemny z kolei można instalować w piwnicach zachowując jedynie warunki dotyczące pomieszczeń na kotłownię. Warto tutaj też dodać, że instalowany kocioł nie zawsze musi mieć komin, w przypadku kotłów do 20kW można zrobić wyrzut spalin przez ścianę. Dystrybutor comiesięcznie pobiera od nas jedynie opłatę za najem zbiornika 30zł, lecz warto powalczyć o odroczenie tej opłaty – zwykle jest to rok.

Wróćmy do porównania ekogroszku do gazu. Więc kotłowni gazowej używam od września 2017r. Obserwowane zużycie gazu to obecnie ok 1276 l (za okres od września), regularny koszt gazu przy umowie np. na 3 lata to 1,68/l brutto, pierwsze tankowanie miałem po 1,29zł/l czyli spaliłem za 1646zł po cenie tankowania, a licząc po cenie uzupełnienia 2144zł. Warto tutaj dodać, że z poprzednich lat wynik był taki, że spalałem ok 1 tony ekogroszku na miesiąc zimowy czyli przy obecnej cenie 900zł/mc. Z przedstawionych danych na pewno nie staram się udowodnić co jest tańsze gdyż nie można porównywać konkretnych lat do siebie. W podobnym okresie przecież mogły wystąpić inne temperatury. Myślę, że dodatkową informację jaką zauważyłem to spadek zużycia prądu w stosunku do pieca na ekogroszek. Kocioł na ekogroszek dodatkowo zużywa energię na podajnik oraz kilka dodatkowych pomp w kotłowni. W kotle gazowym wykorzystuję tylko pompę w zestawie, a jak wiadomo podajnik w kotle gazowym nie jest potrzebny :). Wyższość kotła gazowego nad ekogroszkowym to również sprawność kotła ok 98% oraz czystość, która teraz króluje w kotłowni. Nie ma też potrzeby zagospodarowania dodatkowego czasu na czyszczenie kotła co tydzień i znoszenie opału do piwnicy. Pomimo iż zima jest łagodna i koszt gazu przekroczył już 2000zł to obecnie jestem zadowolony, zachęcam Was do zadawania pytań, komentowania i dyskusji. Myślę, że poza przedstawionymi wyżej argumentami osiągnąłem cel eko – z komina wydobywa się tylko para. Podsumowując całą inwestycja pochłonęła ok 10tys zł. Dodam, że na taki kocioł można zwykle pozyskać dotację, gdyż kotły gazowe to ekologiczne źródło energii.

Kolejna relacja ze zużycia gazu

Planowanie instalacji elektrycznej

Instalacja elektryczna, to jedna z ważniejszych instalacji w budynku. Obserwując swoich znajomych oraz wszystkich budujących śmiało mogę stwierdzić, że większość zbyt lekko podchodzi to tego typu instalacji. Nie wiem dlaczego, ale wody (instalacji wodnej) każdy się boi, natomiast kabelki większość podłącza samemu. Zastanawiałem się z czego może to wynikać i doszedłem do wniosku, że aby podłączyć kilka punktów hydraulicznych potrzebujemy zwykle narzędzi, których nie mamy, a wszystkie próby mogą zakończyć się wyciekiem. Jeśli chodzi o prąd to sytuacja jest – jak się wydaje znacznie prostsza. Każdy posiada śrubokręcik z lampką i do tego w najgorszym wypadku złe połączenie spowoduje „tylko!” wywalenie bezpiecznika. Podchodząc w ten sposób do elektryki pomijamy kilka istotnych rzeczy, które w konsekwencji wpływają na niezbyt dobrą funkcjonalność oraz niestety zmniejszają bezpieczeństwo. Warto tutaj przytoczyć jeszcze jedną analogię. Użytkując dom mamy kilka obowiązków dotyczących przeglądów, między innymi corocznemu przeglądowi podlegają przewody kominowe i jak wiadomo kominiarz chodzi po domach i dwa razy do roku próbuje taki przegląd wykonać. Chcąc nie chcąc w końcu decydujemy się na taki przegląd i tym samym zmniejszamy ryzyko niebezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę instalacje elektryczne istnieją podobne wymagania prawne. Zwykle taka instalacja podlega sprawdzeniu raz na 5 lat (Art. 62 ustawy Prawo budowlane z dnia 7.07.1994 r. (Dz. U Nr 106 z 2000 r., poz. 1126 z późn. zm.) nakłada na zarządcę lub właściciela obiektu m.in. obowiązek przeprowadzania okresowej kontroli, co najmniej raz na 5 lat). Dam jednak głowę, że ponad połowa czytelników pierwszy raz się o tym dowiaduje, a zdecydowana większość uświadomionych osób dowiaduje się o tym obowiązku od ubezpieczyciela w przypadku likwidacji szkody – zwykle jest to pożar. Chciałbym tutaj zwrócić uwagę, że taki przegląd to nie tylko wypisany przez elektryka papier. Przegląd instalacji powinien obejmować jej oględziny, pomiary i próby eksploatacyjne (pomiary skuteczności przeciwporażeniowej), sprawdzenie ciągłości przewodów oraz ochrony przeciwporażeniowej. Wyniki kontroli (zapisane w protokole) należy przechowywać przez okres użytkowania instalacji.

Tyle słowem wstępu. Co do planowania instalacji elektrycznej w nowym budynku to powinniśmy zacząć od tego aby określić jaką funkcję będą spełniały dane pomieszczenia. Jest to niezbędne do odpowiedniego rozplanowania obwodów elektrycznych oraz miejsc odbioru energii w postaci gniazd. Warto na tym etapie wykonać więcej punktów odbioru gdyż ewentualne późniejsze przemeblowanie nie spowoduje, że będziemy mieli trudności z włączeniem czegokolwiek. Warto też na tym etapie poza instalacją elektryczną rozłożyć instalacje multimedialne tj. do każdego z pokoi położyć kabel antenowy oraz skrętkę komputerową w taki sposób, że przewody te z wszystkich pomieszczeń schodzą do jednego centralnego punktu, który będzie nam służył do zarządzania tymi punktami. Do tego centralnego punktu warto położyć 6 przewodów koncentrycznych do miejsca gdzie zamontujemy anteny, oraz jeśli nie mamy jeszcze pewności co do operatora internetowego to wyciągnijmy jedną skrętkę na dach, a jedną przed dom gdzieś na elewacji blisko gruntu. Skrętki takie umożliwią nam instalację internetu zarówno ze słupa elektrycznego, gdzie często idą światłowody lub poprzez instalację anteny radiowej do odbioru internetu. Do kabelka przy gruncie zaś można  podłączyć internet jeśli przewody operatora idą ziemią. Wracając do kwestii 6 kabli w miejsce montażu anteny, po co aż 6 przewodów? Cztery przewody wykorzystamy do instalacji konwertera Quattro, kolejny przewód do anteny naziemnej, a szósty przewód to tak zwany zapas, który wykorzystamy w przypadku awarii któregoś z poprzednich lub korzystając z internetu jednego z operatorów telewizyjnych można sygnał internetowy przesłać do  routera wewnątrz budynku. Wiem, od razu pewnie pojawią się komentarze po co? jeśli operator pisze że wykorzystujemy „kabelek satelitarny”. Zgadza się, jednak przesyłanie takiego sygnału jednym kabelkiem powoduje, że tracimy kilka decybeli sygnału satelitarnego i właśnie dlatego warto wykorzystać dodatkowy przewód, który jest na tym etapie najtańszym elementem tej całej układanki. Kolejna sprawa to ułożenie kilku przewodów do odbiorników, które zaplanujemy w przyszłości. Na tym etapie warto pomyśleć o furtce w ogrodzeniu, jak będzie otwierana?, czy będziemy chcieli domofon lub videodomofon?, jak będziemy otwierać bramę w ogrodzeniu?, czy będzie jakieś oświetlenie na podjeździe?, czy będziemy podgrzewać elektrycznie podjazd lub chodnik? To pokrótce omówiłem elementy dodatkowe, wracając do naszej elektryki wiem, że pojawiają się pytania o wysokości gniazd i włączników. Więc biorąc pod uwagę tą kwestię to w zasadzie zależy to od naszej wygody. Zwykle u klientów przerabiamy taki standard gniazda na każdej ścianie na wysokości 0,3 lub 0,35m od gotowej posadzki i ok 45 – 50 cm od każdego narożnika, warto się zastanowić nad gniazdami w wnękach okiennych. To powiem szczerze taki sposób, który kiedyś klient sobie zażyczył na różnego rodzaju ozdoby świąteczne a wydaje mi się, że jest dość praktyczny. Wracając do wszelkiego rodzaju włączników to zwykle robi się je na wysokości 115 do 140cm  od gotowej posadzki – to też kwestia wygody użytkownika. Obecnie często są też montowane rolety, które dodatkowo sterowane są z włączników. Włączniki takie warto umieścić obok włączników oświetlenia w pomieszczeniach często użytkowanych, prawie że mamy tak zwany system inteligentnego domu wtedy nie ma to większego znaczenia gdyż rolety i tak sterują się większość czasu samodzielnie, a włączniki służą tylko do korekty tych nastawów. Większość praktycznych rzeczy dla zwykłego użytkownika wydaje się być opisana, pozostaje kwestia doboru i ułożenia przewodów. Myślę, że to powinniśmy pozostawić już elektrykowi, jednak warto aby obwody zasilane były przekrojami  przewodów nie mniejszymi niż 2,5mm2, prawie że są to obwody oddzielne dla danych gniazd a zapotrzebowanie na prąd nie przekracza 16A. Przewody układamy zwykle po podłodze lub ścianach  możliwie najkrótszą drogą pamiętając, że należy je układać prostopadle lub równolegle do stałych elementów budynku czyli np do ścian. Przewody elektryczne na posadzkach i elementach konstrukcyjnych dachu warto ułożyć w rurkach osłonowych. Dlaczego? Aby te leżące na ziemi były osłonięte przed narażeniem na różnego rodzaju uszkodzenia, gdyż na etapie budowy dużo się dzieje i dopiero po np. płytkowaniu może się okazać że taki przewód ma uszkodzoną izolację i niestety nie nadaje się do dalszego użytkowania. Nie muszę chyba tutaj pisać z czym to się wiąże. Przewody na ścianach warto ułożyć w bruzdach zapewnia to dobre ich przymocowanie oraz dokładne pokrycie tynkiem co w ostateczności daje nam pewność, że nie będziemy widzieli miejsc ułożenia przewodów na jasnych farbach przy dłuższym użytkowaniu. Na sam koniec warto jeszcze chyba wspomnieć o głównym punkcie tej całej układanki czyli rozdzielnicy. Rozdzielnicę warto umieścić w miejscu łatwo dostępnym tzn takim gdzie w razie gdyby zabezpieczenie wybiło to będziemy w stanie tam dojść bez zbędnych przeszkód. Musimy być przygotowani na to, że zabezpieczenia mogą zadziałać i „wybić” np wieczorem czy w nocy i jeśli będziemy pozbawieni źródła światła musimy mieć możliwość ponownego uruchomienia instalacji. Jeśli taka rozdzielnica jest w zagraconym garażu to będzie to graniczyć z cudem aby bezpiecznie ponownie włączyć to zabezpieczenie.