Jakie błędy popełniłem przy budowie własnego domu?

Jakie błędy popełniłem przy budowie własnego domu?

Od początku budowy mojego własnego domu minęło już kilka lat, budowę rozpoczęliśmy w 2008r a mieszkamy w nim 7 lat. Faktyczna budowa trwała niecałe dwa lata, wcześniej to tylko miłe chwile z posiadania działki i kosmetyka prac zmierzających do samej budowy. Ale nie o tym miałem pisać, więc wymienię kilka błędów, które w mojej ocenie popełniłem podczas budowy, niektóre z nich zauważyłem dopiero po kilku latach:

  1. Wprowadziłem się przed całkowitym ukończeniem domu
  2. Niepotrzebnie wybudowałem tak duży dom – 170m2
  3. Niedostatecznie dopilnowałem uszczelnienia piwnic
  4. Nie potrzebnie zwracałem uwagę na rzeczy mało istotne
  5. Nie potrzebnie realizowaliśmy budowę kropka w kropkę zgodnie z projektem
  6. Popełniłem błąd dotyczący ocieplenia użytkowego poddasza
  7. Nie potrzebnie kołkowałem styropian na zewnątrz
  8. Kupiłem okna dwu szybowe
  9. Ślepo stwierdziłem, że ogrzewanie na ekogroszek to strzał w 10

Myślę, że te dziewięć punktów to te najważniejsze uchybienia, które dość często chodzą mi po głowie. Tak naprawdę większość z nich dotyczy ekonomicznej eksploatacji domu co w rezultacie przekłada się na konkretne pieniądze.

Pierwszy punkt to chyba najczęstszy błąd ludzi budujących. Myślę, że każdy na początku budowy zakłada, że wprowadzi się do pięknego, nowiutkiego, na 100% gotowego domu. Rzeczywistość często jest jednak inna. Zwykle jest tak, że mamy kilka powodów aby przeprowadzkę zrobić wcześniej, mogą to być np.: nasze obecne warunki mieszkaniowe, chęć zamieszkania już albo inne jakiekolwiek powody, które są nie do końca racjonalne. Efekt jest taki, że wprowadzamy się do częściowo ukończonego domu. Początkowo nam to nie przeszkadza, a nawet mamy chwilowy zapał do dokończenia prac. Szybko jednak okazuje się, że skoro już jakiś czas mieszkamy to jedna czy druga rzecz może jeszcze poczekać. Przecież można mieszkać z jedną łazienką czy też świat się nie zawali jeśli dwa z pięciu pokoi pozostaną nie pomalowane czy nie umeblowane. Tak brniemy w tym niedoskonałym budynku kilka lat i o ile są to elementy wystroju czy przytoczona wcześniej łazienka to jest to efekt czysto estetyczny, lecz znam kilka przypadków kiedy to właściciele swoich domów przełożyli etap docieplenia na kolejny rok i wpadają w swoją pułapkę. Kolejny sezon grzewczy bez ocieplenia powoduje większe koszty, które z kolei zjadają oszczędności przeznaczone na docieplenie podczas kolejnej wiosny i tak koło się zamyka. Sami tworzymy spiralę braku możliwości dokonania tego jakże ważnego elementu budynku. Często brak tego elementu rodzi lawinę kolejnych braków, które następują po sobie, a w konsekwencji możemy nawet utracić swój majątek. Brak ocieplenia jest często powodem braku możliwości oddania do użytku budynku co z kolei powoduje, że nie możemy np. w pełnym zakresie ubezpieczyć swojego budynku i w przypadku zbiegu tak zwanych złych zdarzeń doprowadzić możemy do utraty części swojego majątku.

Drugi punkt jaki zauważyłem u siebie i wśród moich znajomych to budowa domu ponad nasze wygórowane potrzeby mieszkaniowe. Z czego on wynika? Bardzo często w mojej ocenie dotyczy osób mieszkających w małych, ciasnych mieszkaniach. Osoby te planując tak dużą inwestycję – jak budowa domu, chcą stworzyć takie miejsce by już nigdy nie brakowało miejsca i efekt zwykle jest taki, że im ktoś mieszka w mniejszym pomieszczeniu tym większy planuje dom. Mój przykład jest niemal idealnym tego potwierdzeniem. Wraz z żoną mieszkałem w lokalu około 50m2 i zaplanowaliśmy sobie dom w którym nie braknie nam miejsca na rozrywkę, pokoi dla dzieci, gabinetu do pracy, garażu, garderoby itd. Więc nasz dom stale rósł i tak wyszedł dom który ma obecnie 170m2. Mam znajomego – kolegę, który z rodziną (4 osoby) mieszka w kawalerce 36m2, tak zaczął wraz z żoną planować dom, że wybudowali ponad 300 metrowy. Duży dom fajna sprawa, jeśli patrzymy na projekty, wyobrażamy sobie: tu będzie to a tam coś innego. Nikt jednak w marzeniach nie myśli o tym, że to wszystko trzeba wyposażyć, wcześniej wytynkować, a na sam koniec posprzątać i ogrzewać. To sprzątanie i ogrzewanie, a także remonty i modernizacje pozostają już na zawsze. Dzieci z biegiem lat opuszczają rodzinny dom a my zostajemy z kłopotem. Myślę, że warto o tym pomyśleć. Wykańczaliśmy w swojej „karierze” domek 76m2, który pomimo iż wydaje się mały to miał 3 sypialnie, salon z otwartą kuchnią, łazienkę, pralnię oraz kotłownię (planuję opisać to w jednym z kolejnych postów). Więc było w nim wszystko. Był parterowy i tani w budowie i co najważniejsze w eksploatacji. Czy trzeba nam czegoś więcej?

Sprawa uszczelnień to dość istotna kwestia na budowie i pomimo iż starałem się na tym etapie budowy uczestniczyć dość mocno to niestety kilku błędów nie udało się uniknąć. Myślę, że temat uszczelnień jest tak szeroki, że zasługuje na oddzielny wpis. Tutaj dodam tylko, że najbardziej żałuję, że nie izolowałem piwnic sprawdzonym systemem jak to nazywam pap zgrzewanych, czy może nawet budowy w tak zwanej wannie. Błędem było też powiązanie betonowych schodów z ławami i ścianami piwnic co wyraźnie teraz widzę na ścianach.

Rzeczy mało istotne to niestety dla laika ciężki temat, ale jeszcze gorzej mają wykonawcy, którzy wiedząc to muszą znosić częstą walkę z nami o tak zwane bzdury. Wiem to niestety bo byłem na swojej budowie „upierdliwym” gościem a teraz sam wykonuję prace budowlane i wiem jak błahostki spędzają sen z powiek inwestorom. Niestety te błahostki często przysłaniają nam rzeczy dość istotne i nie zwracamy na nie uwagi lub tak bardzo nalegamy na wykonawcę by zmienił parę zupełnie nie istotnych z punktu widzenia technicznego rzeczy, że na te najistotniejsze nie starcza czasu lub po prostu unikają.

Projekt to niestety nie przepis na dom doskonały. Wiele z nas realizuje budowę z gotowego projektu, gdzie projektant przygotowuje budynek tak naprawdę na wszystkie możliwe grunty i sytuacje. Ja osobiście stwierdziłem, że zaufam projektantowi i wykonam wszystko kropka w kropkę, przecież ktoś to opracował. Niestety teraz widzę, że opracowane tam rzeczy nie są praktyczne lub projekt po prostu zawierał błędy. Obecnie myślę, że po to zatrudniamy fachowców by słuchać ich rad, a rady te należy przedyskutować z kierownikiem budowy, poczytać w internecie i na podstawie własnych wniosków podjąć dalsze decyzje. Bo przecież ten dom ma służyć nam. Projektanci to też ludzie, nie dość że też popełniają błędy to przecież każdy z nas jest inny i dlatego pewne rzeczy trzeba dostosować do siebie do czego namawiam.

Kolejny punkt to poddasze użytkowe, niestety w mojej ocenie to tutaj popełniłem największy błąd, który dotyczy docieplenia. W budynku zastosowaliśmy docieplenie wełną mineralną, a błąd polegał na tym, że wełna znalazła się tylko między krokwiami. Pomimo iż czytałem na blogach, że warto dać wełnę jeszcze na krokwie to stwierdziłem, że jeśli damy tylko pomiędzy to przecież drewno z którego wykonane są elementy dachu to też izolator. Drewno jest izolatorem jednak z uwagi na strukturę i wilgoć w nim zawartą nie jest idealne. Trzeba przyznać, że koszt położenia jeszcze jednej warstwy wełny przykrywającej wszystkie elementy dachu jest stosunkowo niewielki. Po 6 latach użytkowania zauważyłem, że latem pokoje zlokalizowane na poddaszu są zbyt bardzo nagrzane i pomimo iż ten dyskomfort nie jest aż tak odczuwalny zimą to mogę tylko się domyślać, że mój kocioł musi nieźle się napracować by dotrzymać tempa spadku temperatury. Obecnie aby częściowo uporać się z tym problemem postanowiłem docieplić wełną mineralną nieużytkową część poddasza – pomiędzy krokwiami. Zastosowałem też warstwę styropianu na podłodze nieużytkowej części poddasza by zlikwidować pozostałe możliwości „ucieczki ciepła”. Postanowiłem również, że w przypadku remontu poszczególnych pomieszczeń poprawimy swój błąd docieplając poddasze i ponownie zostanie one obudowane płytami GK. Jak widać naprawienie błędów jest kosztowne więc warto zrobić rozeznanie wcześniej. Ale cóż „mądry Polak po szkodzie”.

Jeśli jesteśmy w temacie docieplenia to nazwałbym to kosmetycznym błędem, który dotyczy elewacji zewnętrznej. W mojej ocenie moda kołkowania już minęła, a stosowane obecnie kleje i systemy nie wymagają kołkowania. Temat ten zainteresował mnie już wcześniej, gdyż obserwując budynki szczególnie rankiem widać było mnóstwo tak zwanych biedronek, które nie tylko, źle wyglądają ale też w miejscu kołka mają mostki termiczne. W moim przypadku by uniknąć efektu biedronki zastosowaliśmy tak zwane kesy, czyli krążki styropianowe grubości ok 1 do 2cm, które zatykają wcześniej wykonane gniazda na kołek. Obecnie wykonaliśmy już kilka budynków nie stosując kołków i muszę przyznać że poza oszczędnością czasu i pieniędzy efekt też jest pozytywny.

Kolejnym błędem było zastosowanie okien dwu szybowych z oczywistych powodów, powoduje to straty ciepła. Jest to ważny element ale jeszcze ważniejszy w temacie okien to dopilnowanie by okna były „dobrze obrobione”, czyli styk ramy okna z murem nie powodował mostków termicznych. Dobrym sposobem jest też zastosowanie taśm do „ciepłego montażu”, kiedyś również i to rozwiązanie uważałem za tak zwany „przerost formy nad treścią” jednak z biegiem czasu jak człowiek nabiera doświadczenia, analizuje fakty, widzi różne sytuacje z tym związane to dochodzi do konkretnych wniosków i wcześniejsze przemyślenia uznaję za błąd.

Docieramy do sedna, czyli elementu, który te wszystkie nasze błędy musi mówiąc krótko zniwelować. Myślę tutaj o kotle. Po bardzo długiej analizie rynku, za namową znajomych, wysłuchując argumentów wszystkich i szukając złotego środka wybrałem kocioł dobrej klasy na ekogroszek. Byłem zadowolony, a jakże, lecz do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja i z czasem zaleta odwiedzania kotłowni co tydzień również staje się uciążliwa. Kolejne czyszczenie i ładowanie zasobnika paliwem powoduje, że super kocioł nie jest już taki idealny. W obecnej chwili szybko rosnące ceny węgla też powodują, że ostatnia zaleta takiego kotła traci swą moc. Dlatego trzeba przeanalizować inne rodzaje paliw. Błędem było to, że wcześniej nie przeanalizowałem dostatecznie tego tematu. Chyba tylko dlatego, że węgiel był przecież najbardziej eko – czyli ekonomiczny. Pomimo że ekogroszek wydawał się (a może nadal się wydaje) być paliwem tanim to w jednym z kolejnych wpisów postaram się przedstawić pozytywne strony gazu. Pewnie niektórzy czytelnicy powiedzą „u mnie nie ma gazu”. Odpowiadam u mnie też nie ma, ale już jest. Gaz ze zbiornika to nie zbrodnia na naszych finansach, a może również estetycznie wyglądać – bo zbiornik można wkopać w grunt i widać tylko zielony wyłaz rewizyjny, który komponuje się z trawnikiem.

Warto na sam koniec napisać,  że jest jeszcze kilka błędów, które zauważyłem na innych budowach (okiem elektryka), o których wcześniej nie wspomniałem:

  • zbyt mała ilość gniazdek elektrycznych
  • brak instalacji alarmowej na etapie instalacji
  • nie poprowadzona lub nie przemyślana instalacja TV/SAT
  • brak cyrkulacji CWU
  • nie rozprowadzone instalacje przyłącza internetu

Zapraszam do komentarzy

2 myśli do „Jakie błędy popełniłem przy budowie własnego domu?”

  1. Witam,

    Jaki to projekt domku, który jest parterowy 76 m i ma 3 sypialnie? Takiego szukamy…!!
    Miło się czyta blog, gratulacje!

    Pozdrawiam,
    Julia

    1. Witam,
      Dziękuję za słowa uznania, cieszę się, że jest zainteresowanie tym co piszę.

      Domek z 3 sypialniami, kuchnią otwartą na salon oraz pralnią, łazienką i kotłownią to ZOSIA, poniżej link do bloga na portalu mojabudowa.pl. Cały dom wykańczaliśmy osobiście więc chętnie podpowiem w razie pytań. mojazosia.mojabudowa.pl

      Pozdrawiam
      Rafał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *