Dzieje się, mamy nowe wyzwanie – 30 dni na remont mieszkania 80m2

Witajcie,

Mieliśmy długą przerwę, pracy było co nie miara.

Pamiętacie wpis „Nowe wyzwanie”? wtedy rozpoczynaliśmy remont domu, starego domu. Mało kto wtedy wierzył, że będą tam mieszkania. Co do samego remontu było wiele planów. Miał tam być pensjonat, pokoje pracownicze, a ostatecznie zapadła decyzja – mieszkania na wynajem. Pierwsze mieszkanie mogliście śledzić na blogu, a sam efekt opisałem w poście „Kolejna relacja-szybki remont cz.4„.

W ubiegłym roku skończyliśmy kolejne mieszkanie na parterze opisywanego budynku, które zostało wynajęte od połowy stycznia 2019r. Proszę oto efekt, jak z przedpokoju stworzyliśmy łazienkę 🙂

Drugie mieszkanie w budynku zagospodarowało nam resztę parteru. Międzyczasie trzeba było stworzyć kotłownię w piwnicy i początkowo była to kotłownia na „prąd”, zainstalowałem kocioł elektryczny. Jednak opłaty za energię i co za tym idzie koszty dla lokatorów spowodowały, że trzeba było pomyśleć nad alternatywą. Sprawę samej kotłowni elektrycznej, opłat i moich wyliczeń opiszę w innym, oddzielnym poście.

W lutym było trochę czasu więc zaczęliśmy ocieplać skosy poddasza (30 cm wełny – myślę że w zupełności wystarczy) i po pewnym czasie pojawił się klient na mieszkanie. Tym razem obiecałem sobie, że bez pośpiechu podpiszę bezpieczną – jeśli chodzi o termin umowę i do końca kwietnia czasu będzie sporo. Jednak rzeczywistość jest inna, sporo zleceń, sporo dodatkowej pracy, obowiązków i tym oto sposobem został już niecały miesiąc.

Oooooo, ratunku!!!

Obecnie pracujemy tylko z bratem, dlatego w tak okrojonym składzie będzie ciężko. Dzisiaj mamy czwartek, w sobotę jest umówiona ekipa na wylewki. Swoją drogą usługi bardzo podrożały, remont mieszkania obecnie jest już naprawdę drogi. Pomimo iż potrafię zrobić większość rzeczy sam to i tak kosztuje to sporo. Na tym etapie mamy rozłożone rury centralnego ogrzewania, wodę i kanalizację.

Wcześniej trzeba było wyczyścić posadzki z „hasia” czyli zwanej po polsku szlaki z kotłów, którą kiedyś wykorzystywało się do ocieplenia i wyciszenia stropu. Tutaj też pewnie  większość stwierdzi, że to robota dla wykwalifikowanych firm no bo jak, gdzie i czym to wywieźć? Więc popatrzcie moi drodzy, stary wysłużony ale jakże niezawodny samochód osobowy dalej pracuje na budowie.

Pozostała jeszcze do ułożenia przed wylewkami instalacja pod monitoring i oświetlenie, które kiedyś będzie na zewnątrz, styropian, czarną folię i będzie gotowe.

W sobotę nie będzie mnie na miejscu jednak prace nadal pójdą do przodu. Ekipa od wylewek sprawi, że poddasze zacznie przypominać już mieszkanie. We wtorek planujemy postawić konstrukcję ścian działowych i wtedy będzie już można zaprosić przyszłych lokatorów na oględziny. Pracy jest naprawdę sporo, większość rzeczy trzeba „ogarnąć” samemu, cóż taki to mój los. Lecz nie ma co narzekać. Trzeba znaleźć przecież jeszcze czas dla rodziny, którą pozdrawiam oraz od czasu do czasu przeczytać jakąś książkę. Biorąc pod uwagę książki to zakupiłem ostatnio ciekawy dla mnie tytuł :”Zaufanie czyli waluta przyszłości” POLECAM

Dziękuję tym, którzy śledzą moje poczynania i obiecuję napisać kolejny post w połowie kwietnia (taka obietnica zawsze zobowiązuje 🙂  ).

Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *